Categories
zdrowie

Zamknijmy targi żywych zwierząt!

Eksperci do spraw zdrowia publicznego i organizacje prozwierzęce z całego świata apelują do międzynarodowych władz o zamknięcie „mokrych targów” będących miejscem cierpienia zwierząt i źródłem rozprzestrzeniania się groźnych chorób zakaźnych. Pomóż nam odesłać je do historii.    

Categories
Frankenkurczak kampanie protesty

Czy Subway stanie po stronie zwierząt?

Pod koniec lipca odbył się tydzień akcji skierowanych do znanej sieci restauracji szybkiej obsługi Subway. Chcesz dowiedzieć się, czego dotyczyła akcja i dlaczego zwróciliśmy się właśnie do tej sieci? Zapraszamy do czytania!

Globalny sprzeciw wobec ignorowania dobrostanu zwierząt

Demonstracja pod restauracją Subway w Warszawie

Globalna kampania skierowana do sieci Subway rozpoczęła się już 4 grudnia 2019 r. Ze względu na pandemię zmuszeni byliśmy zmienić strategię naszych działań, ale pod koniec lipca wróciliśmy z szeregiem akcji online, w których zachęcaliśmy Subway, by wziął pod uwagę dobrostan zwierząt hodowlanych.

O co właściwie chodzi?

Fot. Andrew Skowron

Subway to jedna z największych i najbardziej rozpoznawalnych sieci restauracji szybkiej obsługi na świecie. W USA i Kanadzie sieć ta podpisała zobowiązanie dotyczące polepszania warunków życia kurczaków hodowanych na mięso, jednak nie chce podjąć podobnego zobowiązania w Europie. Chcemy przekonać Subway, że los kurczaków i przekonania konsumentów są tak samo ważne tutaj, jak w USA i Kanadzie!

European Chicken Commitment, czyli jak poprawić życie kurczaków hodowanych na mięso

Fot.Andrew Skowron

Kurczaki hodowane przemysłowo na mięso cierpią na wiele dokuczliwych problemów spowodowanych nienaturalnie szybkim, nieproporcjonalnym wzrostem, a także warunkami – nadmiernym zagęszczeniem czy zanieczyszczeniami. Te problemy to m. in. choroba zielonych mięśni, kulawizny (bolesne problemy z chodzeniem) czy odparzenia spowodowane zawartością amoniaku w ściółce.

To właśnie decyzje dużych firm, takich jak Subway, mogą mieć ogromny wpływ na poprawę dobrostanu zwierząt. Podpisanie Karty dobrostanu European Chicken Commitment zobowiązuje firmę do pozyskiwania kurczaków jedynie od hodowców, którzy spełniają określone, podwyższone normy dobrostanowe. Istotnym punktem zobowiązania jest także rezygnacja z wykorzystywania ras szybkorosnących, które narażone są na wiele problemów zdrowotnych. 

Do przestrzegania norm dobrostanowych zawartych w European Chicken Commitment zobowiązało się już wiele firm na świecie, w tym Frisco.pl, Frosta, Nestle, Danone czy Ikea.

Mamy nadzieję, że Subway weźmie pod uwagę głos konsumentów oraz dobrostan zwierząt i dołączy do firm, które podjęły decyzję o podpisaniu tego zobowiązania.

Categories
wegetarianizm/weganizm

Muzycy na diecie roślinnej

Czy wiecie, że wielu znanych muzyków zdecydowało się na dietę roślinną? Nierzadko działają również jako aktywiści prozwierzęcy, ekologiczni czy społeczni, wyrażając głośno swoje przekonania oraz próbując walczyć o bardziej etyczny świat. Oto lista 11 muzyków, którzy są weganami lub wegetarianami. 

Categories
rzecznik zwierząt

Czy „zwierzęta pozaludzkie” powinny oburzać?

Niedawno przez internet przetoczyła się burza komentarzy polityków, dziennikarzy i innych osób oburzonych lub zaskoczonych użyciem przez europosłankę Sylwię Spurek sformułowania „zwierzęta pozaludzkie”. W tym wpisie przybliżamy znaczenie tego terminu oraz wyjaśniamy, dlaczego jego użycie może wywoływać zaskoczenie oraz dlaczego nie powinno oburzać.

Co to są „zwierzęta pozaludzkie”?

Zwierzęta pozaludzkie to po prostu zwierzęta inne niż ludzie. To, że człowiek należy do królestwa zwierząt, nie powinno zaskakiwać – jest to wiedza, którą każdy z nas powinien zdobyć już w szkole podstawowej. Określenie „zwierzę pozaludzkie” odnosi się więc do każdego zwierzęcia, które nie jest człowiekiem.

Czy „zwierzęta pozaludzkie” to nowy termin?

Określenie „zwierzęta pozaludzkie” nie jest nowe. Jak podaje filozof Dariusz Gzyra, angielskiego odpowiednika tego wyrażenia („nonhuman animals”) używano w publikacjach już w drugiej połowie XIX w., a z czasem stawało się coraz bardziej popularne. Dzisiaj używane jest powszechnie w kręgach akademickich zarówno w Polsce, jak i za granicą. Jest ono używane chociażby w projekcie dążącym do przyznania podstawowych praw zwierzętom takim jak naczelne, czyli Nonhuman Rights Project.

Dlaczego „zwierzę pozaludzkie” oburza?

Nasza kultura stawia wyraźną granicę między człowiekiem a innymi zwierzętami. Homo sapiens oczywiście różni się od innych zwierząt; w przeciwnym razie nie byłby odrębnym gatunkiem. Jednak już od czasów Darwina wiadomo, że człowiek i reszta zwierząt mają wspólne pochodzenie. Wiemy również, że z wieloma gatunkami zwierząt dzielimy zdolność do odczuwania bólu, emocji czy nawet empatii. Nasze wysoko rozwinięte zdolności umysłowe i społeczne nie tworzą jednak przepaści między nami a wszystkimi innymi gatunkami – ich rozwój w procesie ewolucji jest raczej mostem, który nas łączy, a nasze wyjątkowe zdolności mogą być argumentem za tym, że jesteśmy winni innym gatunkom poszanowanie i opiekę.

Dlaczego nie warto oburzać się na „zwierzęta pozaludzkie”?

Termin „zwierzęta pozaludzkie” przełamuje głęboko zakorzenioną w kulturze przepaść między ludźmi a innymi zwierzętami. „Zwierzę pozaludzkie” przypomina nam o tym, że człowiek także jest zwierzęciem i że w związku z tym ma coś wspólnego z pozostałymi gatunkami zwierząt – na przykład zdolność do odczuwania bólu i posiadanie podstawowych interesów, takich jak spełnianie potrzeb życiowych czy wolność od choroby. Jeżeli sprzeciwiamy się uznaniu, że zwierzęta również mogą mieć interesy podobne do ludzi, to zaprzeczamy temu, że potrzebują one ich prawnej ochrony. Jeżeli pies nie może odczuwać bólu, to dlaczego miałby być chroniony prawnie przed znęcaniem się? Oburzając się na sformułowanie „zwierzęta pozaludzkie”, oddalamy się więc od świata, w którym każda istota zdolna do cierpienia objęta jest podstawową ochroną prawną.

Chcesz pomóc nam zbudować taki świat? Podpisz petycję o powołanie Rzecznika Ochrony Zwierząt i razem z nami walcz o lepszą ochronę prawną zwierząt w Polsce!

Categories
aktywizm Nasze sukcesy Otwarte Klatki prawa zwierząt

5 rzeczy, które robimy jako Anima International

Być może słyszeliście już, że na arenie międzynarodowej Otwarte Klatki – w koalicji z dziewięcioma innymi krajami – funkcjonują jako Anima International. Na organizację składają się oddziały w Polsce, Rosji, Estonii, Danii, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Litwie, Białorusi i Ukrainie. 

Anima International – dokładnie tak, jak Otwarte Klatki – ma na celu efektywne redukowanie cierpienia zwierząt i skupia się głównie na hodowlach przemysłowych, które są przyczyną cierpienia największej ich liczby. Współpraca międzynarodowa i wzajemne wsparcie zwiększają naszą skuteczność w osiąganiu tego celu.

W działaniach Anima International możemy wyróżnić  5 głównych obszarów, na których się skupiamy:

1 – Prowadzimy śledztwa

Jednym z głównych obszarów naszych działań jest dokumentacja realiów ferm przemysłowych i okrucieństwa wobec zwierząt, którego są one przyczyną. W tym celu prowadzimy dochodzenia i pokazujemy ich efekty w mediach. Opublikowaliśmy więcej niż 40 śledztw z ponad 10 krajów, m.in. dokumentujących warunki i sposób traktowania zwierząt na fermach brojlerów w Polsce, fermach futrzarskich i rybackich na Litwie, farmach foie gras na Ukrainie – co zaowocowało wycofaniem tego naznaczonego cierpieniem specjału z menu 11 restauracji w Wielkiej Brytanii. Umieściliśmy też w przestrzeni publicznej prawie 80 billboardów i reklam ze zdjęciami z hodowli brojlerów w Polsce – docierając tym samym do szerszego grona odbiorców.

Wielu ludzi wciąż nie zdaje sobie sprawy z okrutnych praktyk stosowanych w przemysłowych hodowlach, a śledztwa i rzetelna dokumentacja pozwalają nam pokazać cierpienie, jakiego doświadczają zwierzęta.

2 – Współpracujemy i dzielimy się wiedzą

W ramach Anima International organizujemy konferencje, szkolenia, dzielimy się wiedzą i inwestujemy w rozwój. Jesteśmy aktywni w 53 koalicjach, zorganizowaliśmy dwie międzynarodowe konferencje dotyczące praw zwierząt (CARE), ponad 50 szkoleń o zasięgu krajowym i międzynarodowym. Tworzymy też ulotki, plakaty, podcasty i webinary będące źródłami wiedzy, którymi podzieliliśmy się z ponad 30 organizacjami. W 2018 roku wraz z oddziałem ukraińskim zorganizowaliśmy pierwszą na Ukrainie konferencję dotyczącą praw zwierząt, w 2019 to samo udało się w Rosji.

Staramy się zwiększać empatię wobec zwierząt i świadomość o ich cierpieniu, jednocześnie stale poszerzając grono naszych odbiorców. Inwestujemy również w rozwój naszych pracowników, wolontariuszy, lokalnych grup aktywistów – kształcąc tym samym przyszłych liderów, potęgując docelową efektywność organizacji, a także tworząc inspirującą przestrzeń do działania.

Aktywistki i aktywiści Animy

3 – Poprawiamy dobrostan zwierząt

Redukujemy cierpienie zwierząt poprzez nacisk na firmy i dążenie do wycofania stosowanych tam okrutnych praktyk.

Dzięki naszym działaniom 380 marek zrezygnowało ze sprzedaży futer, 267 firm i restauracji zobowiązało się do prowadzenia działalności wolnej od chowów klatkowych. W ramach European Chicken Commitment firmy podpisały 11 zobowiązań o poprawie standardów dobrobytu kurczaków. Największy w Polsce supermarket online (Frisco) zapowiedział wprowadzenie polityki ECC dla kurczaków brojlerów przed 2026 rokiem. Zainicjowaliśmy też pierwszą kampanię o chowie wolnym od klatek na Białorusi.

Oprócz zwiększania świadomości i empatii wobec zwierząt, działamy poprzez bezpośredni kontakt z przemysłem zwierzęcym oraz sklepami i firmami, które z nim współpracują.

4 – Zmieniamy politykę

Forsujemy zmianę polityki, pracujemy z ustawodawcami, żeby zagwarantować pewne i natychmiastowe kroki w stronę ochrony zwierząt.

Zaproponowaliśmy 6 projektów ustaw, w Polsce zainicjowaliśmy kampanię o powołanie Rzecznika Praw Zwierząt. W Wielkiej Brytanii zebraliśmy 100 tysięcy podpisów popierających zakaz importu futer. Na Litwie 28 tysięcy osób podpisało petycję o zakazie ferm futerkowych, kierowaną do parlamentu. W 2018 roku w estońskim parlamencie przedstawiliśmy projekt ustawy zakazującej prowadzenia ferm futerkowych, w 2019 na Ukrainie odbyła się pierwsza konferencja na temat praw zwierząt.

Zdajemy sobie sprawę, że poza zwiększaniem świadomości i zmianą naszych konsumenckich nawyków, zwierzęta potrzebują zmiany systemu i ochrony prawnej. Naszym celem jest największa możliwa skuteczność – dlatego, obok kampanii lifestylowych, nieustannie pracujemy i rozmawiamy z politykami, prawnikami, organizujemy konferencje o legalnej ochronie zwierząt.

5 – Inwestujemy w roślinną rewolucję!

Promujemy dietę roślinną współpracując z ekspertami, a także oferując wiedzę i wsparcie we wprowadzaniu do diety roślinnych alternatyw.

Ponad 60 tys. ludzi w 7 krajach skorzystało z Vegan Challenge. Dzięki naszym kampaniom 679 restauracji wprowadziło do swojego menu opcje roślinne. W ramach projektu Chefs For Change nawiązaliśmy współpracę z 15 znanymi na świecie kucharzami. W Polsce i Estonii poprowadziliśmy Food Innovation Summits, w których udział wzięło ponad 500 firm.

Krajowe kampanie roślinne nawiązują współpracę z restauracjami, poszerzając ich bezmięsny jadłospis. Ukraińska kampania dotarła do 17 miejsc, estońska sprawiła, że menu roślinne poszerzyły 53 placówki. Na Litwie taką współpracę nawiązaliśmy z 99 restauracjami, taką samą liczbę udało nam się osiągnąć w Polsce.

Wierzymy, że dobrostan zwierząt leży w naszych rękach. Poprzez codzienne decyzje kształtujemy otaczającą nas rzeczywistość, a swoimi konsumenckimi wyborami możemy wspierać biznesy zgodne z naszymi poglądami – bo popyt definiuje podaż. Jesteśmy jednak przekonani, że nie trzeba od razu przechodzić na weganizm, a okazjonalna rezygnacja z mięsa czy zakup kawy z roślinnym zamiast krowim mlekiem są już krokiem ku lepszej rzeczywistości!

Poza tym nieustannie poszerzamy zasięg naszego ruchu poprzez inwestycję w początkujące oddziały organizacji, nagłaśnianie problemu cierpienia zwierząt w mediach i wpływanie na opinię publiczną. W mediach społecznościowych osiągnęliśmy 1,5 miliona obserwatorów, poprzez tradycyjne media docieramy do 1,5 biliona osób.

Międzynarodowa współpraca sprawia, że możemy pomagać zwierzętom z jeszcze większym powodzeniem – razem jesteśmy bliżej zmiany, którą chcemy zobaczyć!

Źródła: https://animainternational.org/


Categories
rzecznik zwierząt

List w obronie Rzecznika Ochrony Zwierząt

Dzięki naszej kampanii mającej na celu powołanie w Polsce Rzecznika Ochrony Zwierząt temat ten coraz częściej poruszany jest w debacie publicznej, czego wyrazem były postulaty powołanie pełnomocników ds. ochrony zwierząt przez kandydatów na prezydenta. Nie ulega wątpliwości, że ROZ wpłynąłby znacząco na poprawę losu zwierząt, co w oczywisty sposób spotyka się z negatywną reakcją hodowców przemysłowych, w szczególności hodowców zwierząt futerkowych, którzy tworzą fałszywy obraz konfliktu pomiędzy obrońcami zwierząt a rolnikami. W związku z nieprawdziwymi informacjami zamieszczonymi niedawno w jednym z portali internetowych postanowiliśmy wystosować list do Pana Zbigniewa Kuźmiuka, posła do Parlamentu Europejskiego. Nasz list pozostał jednak bez odpowiedzi.


Szanowny Panie Pośle, 

ze zdumieniem zapoznałem się z artykułem opublikowanym w Naszym Dzienniku pt. Szkodliwe priorytety. Rzecznik Praw Zwierząt zamiast programu ochrony wsi, w którym zamieszczone zostały również Pana wypowiedzi. Artykuł ten jest nie tylko bardzo stronniczy, ale przede wszystkim niezgodny z prawdą. 

Chciałbym jednak zacząć od tego, że dla organizacji zajmujących się w Polsce ochroną zwierząt niezmiernie istotne jest uczestnictwo Pana oraz innych polskich europosłów i europosłanek w Intergrupie ds. Dobrostanu Zwierząt. Dostrzegamy i doceniamy Pańskie zainteresowanie losem zwierząt. Podobnie bardzo ważne było dla nas, że był Pan jednym z gospodarzy wystawy Make Fur History, która odbyła się w styczniu 2018 roku. Kiedy polscy posłowie i europosłowie mówili o potrzebie lepszej ochrony zwierząt futerkowych oraz wygaszaniu tej branży, kilkadziesiąt metrów dalej hodowca norek Szczepan Wójcik krytykował Państwa w wywiadach medialnych za to, że zdecydowaliście się Państwo stanąć po stronie zwierząt. Teraz Pana głos znalazł się obok głosu Szczepana Wójcika w Naszym Dzienniku. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć, że jest to osoba, która wielokrotnie udowodniła, że do kwestii dobrostanu zwierząt i działania organizacji zwierzęcych podchodzi w sposób pozbawiony obiektywizmu – co zresztą nie dziwi z uwagi na profil działalności. Niemniej jednak w naszej ocenie wiarygodność hodowcy i szczerość jego intencji budzi wiele wątpliwości, w szczególności zważywszy na fakt, iż w przeszłości nie zdołał w sądzie dowieść prawdziwości swoich oskarżeń. 

Make Fur History Brussels
Make Fur History Brussels 23.01.2018

Odnosząc się do Pańskich wypowiedzi zamieszczonych w ww. artykule, w pierwszej kolejności chcieliśmy podkreślić, że bardzo zaskoczyło nas Pana stanowisko, iż twierdzenie, że w Polsce potrzebne jest to stanowisko, świadczy o nieznajomości problemu. Określanie nas jako kraju, w którym prześladuje się zwierzęta, jest krzywdzące. Wieś dba o zwierzęta, stara się, aby miały jak najlepsze warunki. Twierdzenie, że jest inaczej, jest kłamstwem. W mojej ocenie stworzenie takiego stanowiska świadczyłoby pozytywnie o podejściu polskich polityków do ochrony zwierząt. Nie byłoby to potwierdzenie jakichkolwiek zarzutów wobec Polski czy polskiej wsi. Nikt też nie określa Polski jako kraju, w którym prześladuje się zwierzęta. Gdyby przyjąć powyższe rozumowanie za słuszne, to wówczas analogiczne wnioski należałoby wyciągnąć w stosunku do Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Pacjenta czy Rzecznika Praw Obywatelskich. Istotą rzecznictwa jest stawanie w obronie słabszych podmiotów, jak również zwiększanie świadomości społeczeństwa i kreowanie pozytywnych postaw. Co więcej, hodowla zwierząt w Polsce, wbrew twierdzeniu hodowców, nie opiera się na rodzinnych gospodarstwach, gdzie ludzie troszczą się o zwierzęta. W Polsce hoduje się ponad pięć milionów norek na przemysłowych fermach futrzarskich, prawie wszystkie jajka pochodzą z hodowli klatkowej, a miliard hodowanych rocznie kurczaków brojlerów to rasy szybkorosnące, które są skazane na liczne problemy dobrostanowe ze względu na zbyt szybki przyrost masy. To są realne problemy, którymi mało kto się w Polsce obecnie zajmuje. Nie mogę się zgodzić z Pana opinią o wsi dbającej o zwierzęta. Nie dlatego, że uważam, że mieszkańcy wsi znęcają się celowo nad zwierzętami, ale dlatego, że mówimy o przemysłowej hodowli zwierząt, która nie ma nic wspólnego z tym, jak wyobrażamy sobie wieś. 

Ferma przemysłowa we Wróblewie

Oczywiście problemy, którymi mógłby się zajmować Rzecznik Ochrony Zwierząt nie dotyczą wyłącznie zwierząt gospodarskich. Problemem są także dzikie zwierzęta w cyrkach, liczne tzw. mini-zoo, których działalność wymyka się organom kontrolnym, czy też z handel zwierzętami domowymi. Funkcjonowanie Rzecznika Ochrony Zwierząt, który wyposażony byłby w kompetencje umożliwiające mu realną walkę ze wszelkimi nieprawidłowościami, jak również inicjowanie zmian prawnych, przyczyniłby się do polepszenia systemu ochrony zwierząt w Polsce, a ponadto także sprostałoby to oczekiwaniom społeczeństwa. Z badania przeprowadzonego w listopadzie 2019 r. przez Biostat na zlecenie naszego Stowarzyszenia wynika, że aż 85,1% ankietowanych popiera pomysł powołania w Polsce Rzecznika Ochrony Zwierząt, który działałby zarówno w obronie zwierząt hodowlanych, jak i towarzyszących. Brak jest przy tym jakichkolwiek argumentów, które przemawiałyby przeciwko powołaniu takiej instytucji. Zdaje się, że jedynie hodowcy przemysłowi są niechętni temu pomysłowi.


W dalszej części artykułu znalazła się jeszcze druga Pana wypowiedź:

Sytuacje, w których niszczy się gospodarstwa z powodów walki o tzw. prawa zwierząt, są patologiczne. Dochodzi do wielu przypadków odbierania zwierząt rolnikom przez tzw. organizacje ekologiczne i przysyłania im ogromnych faktur. Zapewniam, że widzimy ten problem i mamy wiele determinacji, aby ucywilizować działalność ekologów w Polsce. 

Niestety jestem zmuszony powiedzieć wprost, że Pana wypowiedź nie ma potwierdzenia w faktach. Nie znam przypadków niszczenia gospodarstw. Znam jedynie przypadki zrzucania na organizacje ochrony zwierząt wszystkich wypadków, jakie zdarzają się na fermach. Jedna z takich historii to oskarżenia przez hodowcę norek Szczepana Wójcika niemieckiej organizacji SOKO Tierschutz o wypuszczenie norek i zniszczenie ogrodzenia fermy. Za te twierdzenia Szczepan Wójcik musiał po wyroku sądowym opublikować przeprosiny. Jeśli hodowcy zwierząt zrzucają winę za wszelkie nieszczęśliwe zdarzenia na organizacje ochrony zwierząt, to oczekujmy od nich konkretnych dowodów.

Za to zdjęcie z kolei my zostaliśmy pozwani przez innego hodowcę z branży futerkowej. Sprawę wygraliśmy.

Zgodnie z informacją publiczną otrzymaną od Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w okresie 2017-2019 do Ministerstwa wpłynęło łącznie jedynie trzynaście skarg na organizacje zajmujące się ochroną zwierząt. Oczywiście nikt nie twierdzi, że organizacje i pracujący w nich ludzie są idealni, ale twierdzenie o “wielu przypadkach” nie ma podstawy w faktach. Z doświadczenia Stowarzyszenia Otwarte Klatki jest wręcz przeciwnie: wielokrotnie cierpiące zwierzę odbieraliśmy na podstawie dobrowolnego zrzeczenia się przez właściciela, a nie za pomocą odbioru interwencyjnego, skutkiem czego wszelkie koszty leczenia są po stronie Stowarzyszenia. Dzięki temu możliwe jest jak najszybsze zapewnienie zwierzęciu należytej opieki zdrowotnej. Bezpodstawne są natomiast twierdzenia o rzekomych ogromnych fakturach wystawianych osobom znęcającym się nad zwierzętami. Organizacje często bardzo dobrze współpracują zarówno z policją, jak i inspekcją weterynaryjną, ponieważ zdają sobie sprawę, że tak będzie najlepiej dla zwierząt. 

Przeczytaj także: Polacy chcą Rzecznika Ochrony Zwierząt!

Chciałbym jeszcze na koniec odnieść się do głównej tezy artykułu i zaznaczyć wyraźnie, że postulat powołania Rzecznika Ochrony Zwierząt nie stoi w sprzeczności z programami rozwoju wsi. Dostrzegał to już śp. Prezydent Lech Kaczyński, który w 2009 roku powołał pełnomocnika do spraw ochrony zwierząt. Nie widzę żadnego powodu, aby nie rozwijać polskiej wsi i jednocześnie podnosić poziom ochrony zwierząt. Nie są to kwestie przeciwstawne, pomiędzy którymi trzeba dokonywać wyboru. Rozwój wsi nie jest jednak równoważny ekspansji ferm przemysłowych – wręcz przeciwnie. Myśląc o rozwoju polskiej wsi bierzmy pod uwagę setki lokalnych protestów ze strony ich mieszkańców, którzy nie chcą mieć pod domem ogromnych ferm, a to ze względu na ich uciążliwość oraz wpływ na codzienne życie Pamiętajmy też, że ochrona zwierząt musi się poprawiać. Tego też oczekuje od nas społeczeństwo. Jako organizacja prozwierzęca jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje mające na celu poprawę dobrostanu zwierząt i ich ochronę. Powołanie instytucji Rzecznika Ochrony Zwierząt w naszej ocenie jest jak najbardziej zasadne – tym bardziej, iż dotychczas nie przedstawiono żadnych alternatyw, które uzasadniałyby odejście od tej opcji. 

 fot. Andrew Skowron

Z uwagi na powyższe wyrażam nadzieję, iż weźmie Pan pod uwagę nasze stanowisko, podda powtórnej refleksji koncepcję powołania Rzecznika Ochrony Zwierząt i poprze Pan postulat powołania w Polsce takiego Rzecznika. Ufam, iż zależy Panu na dobru zwierząt nie mniej niż nam i razem uda nam się osiągnąć ten cel.

Z uszanowaniem, 
Paweł Rawicki

Categories
ryby

Poprawa dobrostanu ryb w Unii Europejskiej

Jak do tej pory, sytuację ryb można uznać za jeden z najbardziej zaniedbanych obszarów, jeśli chodzi o dobrostan zwierząt. Mając na myśli zwierzęta hodowlane, często zdarza się nam zapominać o tych niezwykłych istotach – to, co dzieje się pod wodą jest dla nas niewidoczne i nieznane.

Fot. Andrew Skowron

Tymczasem liczba ryb hodowlanych zdecydowanie przewyższa liczbę wszystkich innych zwierząt hodowanych w celach spożywczych. W samej tylko Unii Europejskiej hoduje się rocznie ponad 6 miliardów ryb. Liczba złapanych ryb dziko żyjących jest około 10 razy większa. Jeżeli chcemy efektywnie pomagać wszystkim zwierzętom, powinniśmy zdecydowanie zwiększyć nasze zainteresowanie dobrostanem ryb.

Na szczęście, w ostatnim czasie jesteśmy świadkami pozytywnych zmian. Kilka tygodni temu Platforma UE ds. dobrostanu zwierząt opublikowała „Guidelines on Water Quality and Handling for the Welfare of Farmed Vertebrate Fish”, przełomowe wytyczne będące pierwszym konkretnym krokiem na poziomie UE w kierunku wdrożenia wyższych standardów dobrostanu w gospodarstwach rybnych.

Fot. Andrew Skowron

W wytycznych zidentyfikowano powszechne zagrożenia w hodowli ryb, w tym ostre czynniki stresogenne, które “mogą prowadzić do urazów, bólu, niepokoju i cierpienia…(oraz) mogą mieć długotrwałe skutki” oraz przewlekłe czynniki stresogenne, które “w dłuższej perspektywie mogą osłabiać funkcje obronne, wzrost i funkcje rozrodcze”. Podano ramy i praktyczne wskazówki pozwalające na zmniejszenie cierpienia w europejskich gospodarstwach rybnych przy jednoczesnym zrównoważonym wytwarzaniu wysokiej jakości produktów dla konsumentów. Przykładowo: w miejscu chowu musi być możliwy przepływ czystej wody o odpowiedniej jakości, zgodnie z charakterystyką systemu chowu i wymogami danego gatunku (parametry jakości wody uwzględniają również fakt, że wymagania poszczególnych gatunków mogą się różnić w różnych stadiach życia, np. larwy, młode osobniki, osobniki dorosłe lub w zależności od stanu fizjologicznego).

Przyjęcie wytycznych przez Platformę UE następuje w szczególnym momencie. Komisja Europejska planuje wykorzystać je jako część nowych strategicznych wytycznych dotyczących zrównoważonego rozwoju akwakultury (hodowli ryb) w UE, które mają zostać przyjęte jeszcze w tym roku. Potrzebne jest opracowanie kompleksowych norm dotyczących hodowli, transportu i uśmiercania ryb hodowlanych, ponieważ obecnie ta kwestia jest słabo uregulowana.

Fot. Andrew Skowron

Te znaczące zmiany były możliwe do wprowadzenia m.in. dzięki działaniom Eurogroup for Animals, która od 40 lat dąży do poprawy standardów dobrostanu zwierząt w Unii Europejskiej. Obecnie zrzesza 70 organizacji z 25 krajów, w tym Otwarte Klatki. W Polsce, by pomóc rybom, prowadzimy kampanię mającą na celu zakaz sprzedaży żywych karpi. Pomóż nam zakończyć handel żywymi rybami w okresie przedświątecznym i podpisz petycję.

Categories
Jak pomóc?

5 powodów dlaczego warto dołączyć do Klubu OK

5 powodów, dlaczego warto dołączyć do Klubu OK 

Czy jesteś już częścią naszej nowej społeczności – Klubu Otwartych Klatek? Pozwól nam przedstawić Ci 5 powodów, dla których dołączenie do Klubu jest świetnym pomysłem.

1. To łatwy sposób, by pomóc zwierzętom!

Jeśli nie masz czasu na aktywizm, jednak los zwierząt jest dla Ciebie bardzo ważny, pamiętaj, że wspierając nas finansowo również ratujesz zwierzęta. Dołączając do Klubu Otwartych Klatek, stajesz się ważną częścią naszego zespołu.

Regularne wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Dzięki osobom, które wspierają nas comiesięczną darowizną, możemy planować nasze działania i realizować cele kampanii, a tym samym ratować zwierzęta. Jeśli chcesz poprawić los zwierząt takich jak Lisek Maciek – dołącz do naszego Klubu!

Fot. Andrew Skowron

2. Jesteśmy skuteczni.  

Gdy wspierasz finansowo działalność organizacji charytatywnej, zapewne zależy Ci na tym, by mogła pochwalić się mierzalnymi sukcesami i udowodnić, że jest w stanie odpowiednio wykorzystać Twoje darowizny. Na szczęście nasza organizacja spełnia ten warunek! Otwarte Klatki są uznane przez Animal Charity Evaluators za jedną z 3 najskuteczniejszych organizacji prozwierzęcych na świecie. Oznacza to, że nasze działania pozwalają redukować cierpienie jak największej ilości zwierząt w jak najszybszym czasie z jak najrozsądniejszym wykorzystaniem środków.

3. Jesteśmy transparentni.

Naturalne jest, że chcesz wiedzieć, gdzie idą środki, które przekazujesz danej organizacji. W Otwartych Klatkach transparentność jest bardzo ważna. Chcemy, byś wiedział/a, że możesz nam ufać i że wykorzystamy Twoje darowizny w najlepszy sposób, w jaki jesteśmy w stanie. Publikujemy nasze sprawozdania finansowe raz w roku, tutaj możesz sprawdzić sprawozdanie z 2019 roku: https://www.otwarteklatki.pl/blog/na-co-otwarte-klatki-wydaja-pieniadze-rok-2019

Pensje naszych pracowników są jawne, możesz o nich przeczytać w tym wpisie: https://www.otwarteklatki.pl/blog/transparentne-pensje-w-otwartych-klatkach-2

Nie chcemy niczego przed Tobą ukrywać, ponieważ wierzymy w nasze działania.

4. Czy wiesz, że swoje wsparcie możesz odliczyć od podatku?

Jest to kolejny plus wspierania nas darowiznami. Dołączając do naszej nowej społeczności, będziesz opłacać comiesięczne darowizny w wysokości 30 złotych.

W kwietniu przy rozliczaniu swojego PIT-u możesz odliczyć od podatku darowizny przekazane na naszą organizację. Dowiedz się więcej o tym, jak odliczyć darowizny od podatku w naszym wpisie: https://www.otwarteklatki.pl/blog/jak-odliczyc-darowizne

5. Jesteś częścią wspaniałej społeczności!

Tak jak inne osoby, które dołączyły do Klubu OK – mówisz NIE okrucieństwu wobec zwierząt. Twój gest jest niezwykle istotny, wszyscy członkowie naszego Klubu Otwartych Klatek robią coś bardzo ważnego, bo pomagają nam toczyć walkę o lepszy los zwierząt. Co więcej, wspierając nas, stanowisz świetny przykład dla innych osób i budujesz kulturę pomagania! Więcej na ten temat przeczytasz w naszym wpisie: https://www.otwarteklatki.pl/blog/w-klubie-sila-dzialajac-razem-pomagamy-bardziej

Przekonaliśmy Cię? Już teraz dołącz do Klubu Otwartych Klatek i stań się głosem zwierząt: 

Categories
Otwarte Klatki

Na co Otwarte Klatki wydają pieniądze? Rok 2019

Jak wykorzystujemy przekazane nam darowizny? Jak zarządzamy finansami? Jak wyglądają nasze roczne wydatki? Odpowiedzi na te pytania to tak naprawdę odpowiedź na pytanie o to, jak działamy i jak podchodzimy do walki o prawa zwierząt.

Categories
FFR Sklepy Wolne od Futer Sklepy Wolne od Futer

Kolejne sklepy rezygnują z futra! Aż siedem marek postawiło na etyczną modę w 2020, a rok się jeszcze nie kończy

Międzynarodowy program Sklepy Wolne od Futer (Fur Free Retailers) właśnie powiększył się o siedem polskich marek. Zobowiązały się one do tego, że w swoich kolekcjach nie będą używać futer zwierzęcych. Dodatkowo kilka kolejnych firm zadeklarowało poparcie dla mody tworzonej bez okrucieństwa i chęć dołączenia do tej inicjatywy.

Do tej pory do programu Sklepy Wolne od Futer przystąpiło blisko 100 marek i projektantów z Polski oraz ponad 1000 z całego świata.

Tylko w tym roku do inicjatywy dołączyło siedem polskich marek, którym zależy na kształtowaniu branży zgodnie z etycznymi zasadami. Poznajcie je nieco bliżej. 

MUUV.

Marka ze sportową odzieżą dla nowoczesnych kobiet, które cenią sobie oryginalny styl i wygodę.

Lancerto

Towarzyszy mężczyznom na każdym etapie ich życia. Kolekcje ubrań oraz akcesoriów Lancerto cechuje ponadczasowy duch elegancji. Swoje garnitury szyją w Łańcucie.

mayda

To ręcznie szyte i nietuzinkowe torby, worki, piórniki czy portfele. W stworzenie każdej rzeczy wkładane jest serce, umiejętności oraz mnóstwo czasu.

gego

Niewielka poznańska firma odzieżowa, która projektuje, szyje i dystrybuuje swoje ubrania. Projektując, zwracają szczególną uwagę na jakość, funkcjonalność oraz design.

Deep Trip

To marka inspirowana naturą, przygodą i zabawą. Projektują i szyją dla wszystkich pozytywnych zawodników – zapalonych sportowców i ludzi z pasją.

VZOOR

Ich znak rozpoznawczy to skandynawska estetyka. Dominuje tutaj minimalizm, prostota form i czyste barwy. Doskonałe jakościowo kolekcje szyte z polskich dzianin oraz limitowane serie, tworzone w niewielkich ilościach z wyjątkowych materiałów.

Hansa Wear

To proste, trwałe ubrania i akcesoria zrobione z szacunkiem dla natury, morza, ludzi, którzy współtworzyli produkt na każdym z etapów, oraz klienta. Osoby tworzące markę wierzą, że wszyscy powinniśmy kupować mniej, dlatego zachęcają, by kupować lepiej.

Założyciele każdej z tych marek są przekonani, że popularną modę, cieszącą się zainteresowaniem klientów, można tworzyć bez zbędnego okrucieństwa. W sumie tylko w Polsce do programu Sklepy Wolne od Futer przystąpiło blisko 100 marek i projektantów. Na całym świecie jest ich już ponad 1000, w tym tak znane domy mody i koncerny odzieżowe jak GUCCI, Michael Kors, Jimmy Choo, HUGO BOSS, H&M, ZARA, Topshop czy KappAhl.

Rezygnacja z futer to dla wielu marek naturalny krok, za którym stoi zarówno odpowiedzialność społeczna, jak i pozytywny wizerunek. Nie bez znaczenia jest również opinia klientów. Według wyników badania Centrum Badawczo-Rozwojowego Biostat z 2019 r. aż 73,1% Polaków uważa, że hodowanie i zabijanie zwierząt dla ich futer nie powinno być w Polsce dopuszczalne. Nastroje społeczne w Polsce nie odbiegają od tych widocznych w innych częściach świata, gdzie trwają prace nad zmianami legislacyjnymi – w wielu krajach hodowla zwierząt na futro jest zakazana, a w innych podejmuje się kroki nawet w kierunku zakazu sprzedaży futer (Wielka Brytania, Stany Zjednoczone).

Kolejne sklepy rezygnują z futra! Aż siedem marek postawiło na etyczną modę w 2020, a rok się jeszcze nie kończy

Program Sklepy Wolne od Futer to inicjatywa prowadzona w ponad 25 krajach. Jego głównym założeniem jest namawianie firm odzieżowych do projektowania ubrań bez wykorzystania futer zwierzęcych. Nie mniej istotne jest też dostarczanie konsumentom rzetelnej informacji na temat polityki poszczególnych marek w tym zakresie. Program promuje rezygnację branży z odzieży i dodatków z prawdziwym futrem, zaś klientom pozwala podejmować świadome i etyczne decyzje zakupowe. W Polsce program ten koordynuje od 2013 r. Stowarzyszenie Otwarte Klatki.

Pełna lista  marek i projektantów będących w programie Sklepy Wolne od Futer znajduje się na międzynarodowej stronie. Branża modowa coraz głośniej przyznaje, że na rynku nie ma dłużej miejsca na prawdziwe futra. Zarówno ze względu na dobro zwierząt, które są hodowane w dramatycznych warunkach powodujących cierpienie fizyczne i psychiczne, jak i ze względu na środowisko naturalne zanieczyszczane przez fermy i zakłady zajmujące się obróbką futer.

Categories
Jak one to znoszą?

7 powodów, dla których chów klatkowy przechodzi do historii – na całym świecie!

Podstawowym sposobem, w jaki organizacje prozwierzęce dążą do poprawy losu kur niosek, jest pozyskiwanie od sieci sklepów, hoteli czy restauracji deklaracji dotyczącej rezygnacji z wykorzystywania jaj z chowu klatkowego. Do tej pory, według danych z lutego 2020 r., udało się zebrać ponad 1800 takich deklaracji na całym świecie!

1. We wszystkich krajach z roku na rok rośnie liczba deklaracji

Liczba deklaracji pozyskanych od firm z różnych krajów różni się ze względu na to, że w każdym z nich kampanie informacyjne oraz działania organizacji prozwierzęcych są w różnym stopniu zaawansowane. Mimo to we wszystkich krajach liczba pozyskanych deklaracji zwiększa się z każdym rokiem.

2. Firmy wydają polityki globalne i poszerzają zasięg swoich polityk

Coraz więcej międzynarodowych firm poszerza zakres swoich polityk związanych z niewykorzystywaniem “trójek”. Dzięki temu rezygnacja z jaj klatkowych dotyczy nie tylko kraju, w którym prowadzone były rozmowy z firmą, lecz także tych krajów, w których wciąż wydane zostało niewiele deklaracji. Przykładem takiego działania jest decyzja Tesco z 2019, rozszerzająca ich politykę także na Malezję i Tajlandię, albo decyzja Auchan dotycząca ich sklepów w Tajwanie.

fot. Andrew Skowron

Oprócz rozszerzania polityk, wiele firm decyduje się na wydanie polityki globalnej, która dotyczy wszystkich krajów, w których działa dana firma. Takich polityk globalnych jest już ponad 80. W 2019 roku globalną politykę dobrostanu kur niosek wydały m.in. Radisson, Best Western czy Hilton. Na początku 2020 roku dołączyła do nich także Grupa Metro (w Polsce – Makro) oraz Kaufland. Polityki globalne są szczególnie ważne, ponieważ pozwalają na równomierną poprawę życia zwierząt na całym świecie.

3. Większość firm wycofa “trójki” już do 2025 r.

Proces wycofania jaj z chowu klatkowego może być dla firm długotrwały, jednak ponad 40% firm deklaruje, że zrobi to do 2025 roku. Kolejne 40% już teraz nie używa “trójek”. Jedynie nieliczne firmy wybierają późniejszą datę, co wiąże się jednak z tym, że działają w krajach, w których trend rezygnacji z  “trójek” rozpoczął się póżniej, niż np. w Polsce – przykładami takich krajów są Rosja, Japonia czy Brazylia. Prowadząc działalność w takich warunkach, firma może potrzebować więcej czasu, aby wprowadzić wszystkie niezbędne zmiany.

4. Także producenci jaj odchodzą od  “trójek”

Już ponad 60 producentów jaj na świecie zobowiązało się do rezygnacji z chowu klatkowego na rzecz alternatywnych systemów produkcji, takich jak chów ściółkowy, wolnowybiegowy czy ekologiczny. Należą do nich tak poważni gracze, jak największy producent jaj we Francji (Avril Group), Wielkiej Brytanii (Noble Foods), Norwegii (Nortura), czy drugi i czwarty co do wielkości producent jaj w Stanach Zjednoczonych (odpowiednio Rose Acre Farms i Hillandale Farms).

5. Prawo coraz częściej staje po stronie kur

W wielu krajach obowiązuje lub w najbliższych latach będzie obowiązywał zakaz chowu klatkowego – należą do nich między innymi Niemcy, Austria, Szwajcaria czy Luksemburg. 2019 rok przyniósł kolejne zmiany legislacyjne na całym świecie. W USA w stanach Oregon i Waszyngton od 2023 r. wszystkie produkowane i sprzedawane jaja mają pochodzić z chowów innych niż klatkowy. Zmiany na rzecz poprawy losu kur powzięto też w stanie Michigan oraz na Rhode Island.

W Czechach rozpoczęła się kampania zmierzająca do zakazu chowu klatkowego, a w całej Unii Europejskiej udało się zebrać rekordową liczbę 1,5 mln podpisów pod inicjatywą ustawodawczą dotyczącą zakazu chowu klatkowego zwierząt. W 2019 roku zostały też wprowadzone pierwsze normy dobrostanowe dotyczące importu jaj do Unii Europejskiej.

fot. Andrew Skowron

6. Już teraz coraz więcej kur utrzymywanych jest w systemach alternatywnych

W 2010 roku w całej Unii Europejskiej 65,5% kur niosek trzymano w hodowli klatkowej. W roku 2017 było to już 53,2%, a w roku 2019 – 48%. W Stanach Zjednoczonych rośnie udział procentowy kur hodowanych w innych systemach niż klatkowy, a Departament Rolnictwa przewiduje, że do 2026 r. już 64% kur będzie hodowanych w ten sposób.

7. Rynek zamienników jaj odnosi sukcesy

Całkowita rezygnacja z używania jaj kurzych na rzecz ich roślinnych zamienników to trend, który rośnie w siłę i nic nie wskazuje na to, by miało to ulec zmianie. Rynek zamienników jest wart niemal miliard dolarów, a według przewidywań jego wartość ma stale rosnąć. Znakomitym przykładem spektakularnego sukcesu w tej dziedzinie jest produkt Just Egg, który do lutego 2020 r. został sprzedany w liczbie odpowiadającej 20 mln jaj kurzych.

“Trójki” nie mają przyszłości

fot. Andrew Skowron

Dla konsumentów dobrostan zwierząt jest coraz ważniejszą kwestią, a działania organizacji prozwierzęcych prowadzą każdego roku do zdobywania nowych deklaracji od sklepów, hoteli, restauracji, a nawet producentów jaj. Zmiany te znajdują także odzwierciedlenie w aktach prawnych, dotyczących coraz większej ilości krajów. Już teraz coraz więcej kur hodowanych jest w systemach alternatywnych. Wszystko to sprawia, że chów klatkowy, związany z największym cierpieniem kur niosek, nie ma przed sobą świetlanej przyszłości.