Categories
zdrowie

Zamknijmy targi żywych zwierząt!

Eksperci do spraw zdrowia publicznego i organizacje prozwierzęce z całego świata apelują do międzynarodowych władz o zamknięcie „mokrych targów” będących miejscem cierpienia zwierząt i źródłem rozprzestrzeniania się groźnych chorób zakaźnych. Pomóż nam odesłać je do historii.    

Categories
recenzje

Nasze subiektywne TOP 5 kanałów na YouTube

Wiemy, że już dawno zapomnieliśmy o dystansie społecznym, ale nie zapominajmy, że pandemia dalej obowiązuje i warto czasem zostać w domu. Wykorzystaj tę okazję i odkryj nowe wartościowe kanały na YouTube. Samemu często ciężko trafić na treści, które nas zainteresują, dlatego przygotowaliśmy naszą subiektywną listę TOP 5 kanałów – może się zainspirujesz

1. Karolina Sobańska

Karolina to dziewczyna, która dużo podróżuje, chętnie sięga po nowe lektury, ale przede wszystkim swoje materiały opiera na wiedzy specjalistów. Karolina jest mocno zaangażowana w ochronę środowiska oraz prawa zwierząt, a celem jej działalności jest propagowanie kuchni roślinnej i życia w stylu slow. Na jej kanale znajdziecie luźne vlogi podróżnicze, inspiracje kulinarne (w tym świetne przepisy!), pogadanki związane z różnymi przemyśleniami autorki, ale także rozmowy przeprowadzane w formie podcastów z przeróżnymi gośćmi.

2. Everyday Hero

Orestes, jak sam o sobie mówi, jest reprezentantem Policji Jutjuba. Uważnie obserwuje co w trawie piszczy i chętnie komentuje treści publikowane na innych kanałach. Filmy z gatunku commentary od dawna cieszą się niesamowitą popularnością, dlatego tym bardziej jesteśmy dumni, że mamy przedstawiciela roślinnej brygady. Nasz bohater wykreował swój niepowtarzalny styl, dzięki czemu jego materiały są pełne humoru, ale także merytorycznej wiedzy. Na kanale Everyday Hero możecie spodziewać się treści lekkich, ale zarazem rzetelnych. Orestes porusza tematy związane z dobrostanem zwierząt, dietą roślinną, a także prawami człowieka i polityką. 

3. 7 metrów pod ziemią

Kto nie lubi dobrze przeprowadzonych wywiadów? Rafał Gębura to dziennikarz, który stworzył swój własny program… w podziemnym garażu! Klimat towarzyszący tym szczerym rozmowom sprawia, że wciągają o wiele bardziej niż kolejne wyreżyserowane show. Tutaj goście prowadzącego wyznają brutalną prawdę i dają się poznać od tej prawdziwej strony. W „7 metrów pod ziemią” możemy wysłuchać rozmów z osobami, wydawałoby się, przeciętnymi – nie są to popularni aktorzy, artyści czy politycy. Mimo to, każdy gość ma własną niepowtarzalną historię, która skłania widzów do refleksji. Zaproszeni otrzymują szansę przedstawienia świata widzianego ich oczami – tu właśnie kryje się magia. Sprawdźcie odcinek o realiach życia zwierząt hodowanych przemysłowo, w którym wywiadu udzieliła nasza aktywistka Bogna ->

4. Juszes

Justynę możecie kojarzyć z pewnego popularnego reality show. Jeżeli nie jesteście fanami telewizyjnych programów – spokojnie! Na jej kanale na YouTube każdy znajdzie coś dla siebie. Juszes postawiła sobie wyzwanie i sukcesywnie weganizuje przepisy, które każdy zna w wersji tradycyjnej. Dzięki niej możemy przygotować roślinnego schabowego, tiramisu, a także batoniki a’la Snickers (kto nie lubi słodyczy?). Justyna nagrywa również swoje luźne przemyślenia, lifestyle’owe vlogi, testy produktów spożywczych oraz kosmetycznych i nie tylko. Poza tym w nagrywaniu materiałów towarzyszą jej często zwierzaczki – musimy dalej przekonywać?

5. Kasia Gandor

Ostatnie, ale równie znaczące miejsce, zajmuje kanał popularnonaukowy prowadzony przez Kasię – naukowczynię. Autorka to prawdziwa kobieta renesansu – była modelką, aktualnie jest biotechnolożką. Kasia tłumaczy skomplikowane mechanizmy występujące w świecie nauki w sposób zrozumiały i przystępny dla każdego. Ponadto realizacja jej filmów to syrop klonowy na nasze serca! Zmysł artystyczny widać w ciekawych animacjach oraz montażu. Kasia nie boi się kontrowersyjnych tematów, rozkłada na części pierwsze popularne mity i teorie spiskowe. Popularyzuje ekologiczny styl życia oraz zachęca do sięgania po dostępną kulturę. Uwielbiamy to, że dzięki niej czujemy się mądrzejsi i lepiej rozumiemy świat. Kasia ma też dobre serce i chętnie bierze udział w działaniach charytatywnych. Zajrzyjcie do niej, przepadniecie na godziny.

O naszych ulubionych autorach moglibyśmy pisać i pisać, dlatego ograniczyliśmy się (z trudem) do zaledwie 5 kanałów na YouTube. Warto również odwiedzać kanał Otwartych Klatek, aby być na bieżąco z naszymi działaniami. Znajdziecie tam materiały z naszych śledztw, rzetelne informacje oraz newsy, a także pokrzepiające filmy z uratowanymi zwierzętami – tak, lisek Maciek też tam jest! Do zobaczenia 👋

Autorka: Agata Andrzejczak

Categories
śledztwa

Skazany za dręczenie zwierząt nadal prowadzi fermę lisów

Właściciel fermy futrzarskiej w Kościanie, skazany w 2016 roku za dręczenie zwierząt, przepisał biznes na żonę i dalej zarządza hodowlą lisów na futra. Pomimo sądowego zakazu lisy na fermie dalej znajdują się w dramatycznej sytuacji.

lis na fermie futrzarskiej
Lis na fermie futrzarskiej/ fot. Onet

Ferma w Kościanie była niejednokrotnie zgłaszana do organów ścigania,  które to ignorowały. Pierwszy raz Otwarte Klatki zgłaszały nieprawidłowości na fermie w 2014 roku. Wtedy ujawniono m.in. rozkładające się między klatkami zwłoki lisów i zwłoki psa w budzie na środku fermy. Mimo tego policja nie zdecydowała się interweniować, do czasu aż w 2016 roku kraj obiegły nagrania ze śledztwa przeprowadzonego przez Otwarte Klatki. 

W wyniku śledztwa sąd wymierzył karę 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata oraz zakazał prowadzenia działalności związanej z hodowlą zwierząt na pięć lat, za niehumanitarny ubój zwierząt. Jednak, po ogłoszeniu wyroku, właściciel fermy przepisał firmę na żonę. 

Sytuacja ta pokazuje nieudolność systemu. Osoba skazana za znęcanie się nad zwierzętami legalnie przekazuje fermę w ręce bliskiej osoby, realnie dalej prowadzi hodowlę, a zwierzęta cierpią jak cierpiały. Sytuacja na fermie dalej wyglądała dramatycznie, ostatecznie została  przeprowadzona kolejna interwencja.

Jak mówiła Onetowi nasza aktywistka Bogna Wiltowska:

– Widoczne są także jenoty, na które hodowca nie ma zezwolenia. Do tego wszystkiego koszmarny bałagan: larwy, robactwo, sterty odchodów zalegające pod klatkami. Przypomnę, że identyczne obrazy opublikowaliśmy w 2014 r. To szokujące, ale wygląda na to, że mimo wyroku sądu na tej fermie nic się nie zmieniło.

Właściciel fermy przyznał się w rozmowie z Onetem, że, pomimo sądowego zakazu, faktycznie dalej zajmuje się hodowlą, a aktywistom zarzuca brak wiedzy na temat zwierząt.

Jak widać, wyrok sądu był niewystarczający dla poprawy losu zwierząt, a osoba skazana dalej bezprawnie czerpie zyski z dręczenia zwierząt. Liczymy, że takie sytuacje nie będą miały już miejsca, kiedy zostanie uchwalona ustawa o zakazie hodowli zwierząt na futra. 17 września sejm zagłosował za przyjęciem ustawy. Liczymy, że proces legislacyjny potrwa jak najkrócej i odmieni się los milionów zwierząt wykorzystywanych w przemyśle futrzarskim. 

Categories
Cena futra

SEJM PRZEGŁOSOWAŁ ZAKAZ HODOWLI ZWIERZĄT NA FUTRO!

W ciągu ostatnich 2 dni odbyło się historyczne dla prawnej ochrony zwierząt w Polsce posiedzenie sejmu! Dotyczyło ono tzw. „Piątki dla zwierząt”. Posłowie i Posłanki zagłosowali za nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt, czyli między innymi za zakazem hodowli zwierząt na futra!

Aktywiści Otwartych Klatek i Vivy w sejmie

Piątka dla zwierząt

Dzisiejsze posiedzenie sejmu zostało sfinalizowane większością głosów za ustawą „Piątka dla zwierząt”. To bardzo ważny dzień dla osób, którym ich los nie jest obojętny.

Piątka dla zwierząt to projekt ustawy zainicjowanej przez Jarosława Kaczyńskiego oraz Forum Młodych PiS. Projekt ten dotyczy poprawy dobrostanu zwierząt, na co składają się m.in.: zakaz hodowli zwierząt na futra, wzmocnienie kontroli warunków bytowych zwierząt przetrzymywanych przez ludzi, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych, czyli m.in. w cyrkach, zakaz trzymania zwierząt na uwięzi, określenie minimalnych wymiarów kojca oraz ograniczenie możliwości uboju rytualnego. Projekt ustawy został złożony do sejmu w piątek, 11 września 2020 roku.

Marek Suski w sejmie ze zdjęciami z naszych śledztw

Już w kolejnym tygodniu podczas posiedzenia sejmu rozpoczęły się prace nad nowelizacją. Obrady nad projektem „Piątka dla zwierząt” rozpoczęły się w środę wieczorem, a zakończyły w czwartek w nocy.  Zmiany zyskały ponadpartyjne poparcie!

Wnioskodawcą projektu był poseł PiS Grzegorz Puda, Wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej. Poseł bronił projektu przed atakami zwolenników wykorzystywania zwierząt na futra. Poza kluczową kwestią etyki, argumentował on, że projekt był konsultowany z mieszkańcami wsi, którzy cierpią z powodu fetoru, plag owadów, zanieczyszczenia środowiska oraz wód gruntowych i jako rolnicy popierają zakaz.

Walka o zakaz

Kampania Cena futra jest naszą pierwszą kampanią, od której rozpoczęła się działalność Otwartych Klatek. Od 9 lat pokazywaliśmy jak okrutna jest hodowla zwierząt na futra. Dzięki Waszemu wsparciu jesteśmy już o krok od odesłania futer do historii!

ferma lisów/ fot. Andrew Skowron

W 2017 roku w ramach nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt pojawiły się propozycje zakazu hodowli zwierząt futerkowych, zakaz uboju rytualnego, a także zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach. Wtedy Jarosław Kaczyński mówił, że to „kwestia serca”. Od listopada 2017 roku ustawa była „zamrożona”, a w ostateczności i tak się z niej wycofano, argumentując, że „to naturalny dział polskiego rolnictwa”. 

Śledztwo na fermie norek w Góreczkach

Temat powrócił do debaty publicznej w drugim tygodniu września 2020 roku. Opublikowaliśmy śledztwo z największej fermy norek w Polsce zrealizowane z portalem Onet, a kilka godzin później PiS zorganizował konferencję, na której ogłoszono projekt nowelizacji ustawy.

Śledztwo przeprowadził ukraiński aktywista prozwierzęcy Yevhen. Na dwa miesiące zatrudnił się na fermie, aby udokumentować okrutne warunki, w jakich przetrzymywane są zwierzęta. Norki miały liczne, w tym otwarte, rany od pogryzień, przez stres wzajemnie się atakowały i były okaleczone przez konstrukcję klatek. Występowały także wśród nich akty kanibalizmu. Powszechne były również infekcje oczu, zatrucia, norki miotające się w konwulsjach, sparaliżowane oraz apatyczne. Reportaż ze śledztwa nakręcił Janusz Schwertner, dziennikarz Onetu.

Sukces dla ludzi i zwierząt

Od lat co roku na polskich fermach futrzarskich ginęło 5-10 milionów zwierząt futerkowych, a ich życie poprzedzone było miesiącami cierpienia. To wielkie zwycięstwo – nie tylko dla nich, ale także dla mieszkańców okolic ferm. Nie jesteśmy w stanie wyrazić jak bardzo jesteśmy wdzięczni za Wasze wsparcie na przestrzeni lat. Podpisywanie petycji, wspieranie zbiórek oraz miłe słowa, zwłaszcza w momentach, gdy walka robiła się coraz trudniejsza – dawało nam to siłę do dalszego działania i ujawniania tego, co ta okrutna branża za wszelką cenę starała się ukryć. Teraz z niecierpliwością będziemy czekać na głosowanie w Senacie. CZAS NA ZAKAZ! 

lis Maciek uratowany z fermy
Categories
Cena futra

Ostatni raport na temat szkodliwości branży futrzarskiej?

Przekazujemy w Wasze ręce najnowszy raport na temat protestów lokalnych społeczności prowadzonych w całej Polsce przeciwko funkcjonowaniu ferm futrzarskich. Moment publikacji raportu jest symboliczny. W sejmie odbywa się dziś pierwsze czytanie projektu tzw. Piątki dla zwierząt. 

Protest przeciwko dalszemu funkcjonowaniu fermy norek w Baranowie (2016)

Dzięki publikacji śledztwa z fermy norek Wojciecha Wójcika projekt zakazujący m.in. hodowania zwierząt na futra zyskał ogromne poparcie społeczeństwa, polityków i mediów. Z punktu widzenia dobrostanu zwierząt, śledztwo w Góreczkach nie pozostawia wątpliwości, że zakaz jest niezbędny. Ale to nie jedyny argument za tym, że futra trzeba odesłać do historii. 

Raport o protestach lokalnych społeczności

Nasz najnowszy raport oddaje głos ludziom narażonym na sąsiedztwo ferm futrzarskich. Społecznościom lokalnym, które szybko przekonały się z czym wiąże się taka hodowla i jak bardzo niezgodna jest z definicją rolnictwa. Między rokiem 2005 a 2020 w Polsce zorganizowano przynajmniej 185 protestów przeciwko budowie lub rozbudowie ferm futrzarskich. Nie zawsze głos lokalnych społeczności został usłyszany przez władze. Nie zawsze na czas. Nie zawsze udało się zablokować inwestycje. 

Analizując pisma protestacyjne pozyskane z gmin w trybie dostępu do informacji publicznej, największe nasilenie społecznego oporu przeciwko fermom futrzarskim dostrzegliśmy w latach 2012-2013. Wiąże się to ze wzrostem cen skór na międzynarodowych giełdach, co doprowadziło do powstania nowych ferm i rozbudowy istniejących. W tym czasie toczyła się też debata nad zakazem w Holandii. Dla holenderskich producentów zwierząt futerkowych był to impuls do przeniesienia hodowli na wschód – do Polski. 

Dlaczego mieszkańcy protestują?

Z treści pism protestacyjnych wyłania się jednak bilans ukrytych kosztów tej branży. Kosztów społecznych, które płacą mieszkańcy wsi narażeni na szereg uciążliwości. W przypadku przemysłowych ferm futrzarskich słowo “uciążliwość” wydaje się zresztą niestosowne. W niemal każdym piśmie protestacyjnym skierowanym do władz gmin pojawiają się wzmianki o odorze, plagach much, a nawet hałasie uniemożliwiającym normalne życie. 

Cena za funkcjonowanie ferm futrzarskich na obszarach wiejskich nie sprowadza się wyłącznie do kosztów społecznych, ale również środowiskowych, czy wreszcie gospodarczych. Zanieczyszczenia wód i gleb wyciekami z ferm i źle składowanymi odchodami zwierząt. Atrofia lasów sąsiadujących z fermami – to koszty, które nie były dotąd wliczane w rachunek branży futrzarskiej. 

Tuszki oskórowanych lisów wyrzucone przez hodowcę za ogrodzenie fermy (Wałbrzych, 2011)

Reprezentanci protestujących społeczności zwracają też uwagę, że w regionach, w których funkcjonują duże fermy futrzarskie, nie pojawiają się nowe inwestycje. Hamowany jest rozwój agroturystyki i spada wartość gruntów. Trudno też liczyć na migrację na wieś młodych ludzi, co mogłoby pobudzić gospodarczo wiejskie regiony. Kto chciałby żyć w takim otoczeniu? 

Plagi much w sąsiedztwie fermy norek (Pyrzany, 2020)

Kto protestuje przeciwko fermom?

Wśród sygnatariuszy pism protestacyjnych znajduje się cały przekrój społeczny. Koła łowieckie, rolnicy, właściciele gospodarstw agroturystycznych, a nawet przedstawiciele kościoła katolickiego, którzy walczą z inwestycjami planowanymi obok zabytkowych kościołów. Pozwala to zrozumieć dlaczego wśród mieszkańców wsi, którzy wzięli udział w badaniu opinii publicznej na temat funkcjonowania takich ferm, ponad 72% popierało zakaz. 

Protest przeciwko fermie norek (Lubosina, 2017)

Wśród głosów krytyki płynących dziś pod adresem projektu ustawy ze strony branży futrzarskiej, przebija się ten o braku odszkodowań za likwidację branży. Zdaniem przeciwników zakazu, dwunastomiesięczny okres przejściowy doprowadzi hodowców do ruiny. Pochylając się nad losem kilkuset hodowców warto jednak spojrzeć w kierunku tysięcy rodzin, które od lat walczą z tym przemysłem, a których głos był dotąd niemal całkowicie ignorowany. Na jakie odszkodowania mogli liczyć mieszkańcy wsi degradowanych przez funkcjonujące tam fermy futrzarskie?

Mamy nadzieję, że raport o protestach mieszkańców będzie ostatnim, który musieliśmy przygotować. Że nie trzeba już więcej argumentów, by upewnić się, że branża futrzarska nie ma nic wspólnego z rolnictwem. Dlatego uważnie przyglądamy się dziś naszym politykom i liczymy na ich poparcie dla tej ustawy. Czas na zakaz!

Categories
Cena futra

Lis Maciek – historia małego ambasadora zwierząt

Otwarte Klatki od lat walczą o wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt na futro. Dlaczego? Życie na fermie to koszmar dla zwierząt. Wyobraź sobie, że rodzisz się w metalowej klatce i spędzasz w niej całe życie, a jedyne, co znasz, tocierpienie, lęk, choroby, agresja, apatia… Wszędzie czuć okropny zapach, jedzenie ma słabą jakość, u zwierząt często pojawia się autoagresja. W klatce jest ciasno, pręty wcinają się w ciało, coraz trudniej się poruszać, a na koniec czeka bolesna śmierć. Taki los mógł spotkać Maćka – lisa polarnego, którego w 2019 roku uratowali aktywiści Otwartych Klatek. We wrześniu mija dokładnie rok, odkąd Maciek odzyskał wolność. Poznaj historię małego ambasadora zwierząt hodowanych na futra!

Categories
Cena futra

Gorący tydzień walki o zakaz hodowli zwierząt na futra

Należy przyznać, że drugi tydzień września zapewnił nam bardzo wiele emocji. Był bardzo intensywny i niemalże dzień w dzień pojawiały się ważne informacje dotyczące tematu hodowli zwierząt na futra. Oto podsumowanie wydarzeń z tego tygodnia.

Projekt ustawy „Piątka dla zwierząt”

Grzechem byłoby nie zacząć od sprawy, która emocjonowała i nadal emocjonuje wszystkich miłośników zwierząt w Polsce. Jest to oczywiście projekt ustawy o ochronie zwierząt, zainicjowany przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego wraz z Forum Młodych PiS. Jest to tak zwana „Piątka dla zwierząt”. Ustawa dotyczy polepszenia dobrostanu zwierząt, na co składa się m.in.: zakaz hodowli zwierząt na futra, wzmocnienie kontroli warunków bytowych zwierząt przetrzymywanych przez ludzi, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych, czyli m.in. w cyrkach, zakaz trzymania zwierząt na uwięzi, określenie minimalnych wymiarów kojca oraz ograniczenie możliwości uboju rytualnego. Projekt tej ustawy został w piątek 11.09 złożony do Sejmu! Ponadto, Kaczyński wzywa do poparcia ustawy na TikToku i Twitterze, ruszając z akcją #StopFurChallange, którą zaplanowała młodzieżówka PiS. Prezes nominował w swoim wystąpieniu na social mediach premiera Morawieckiego oraz posła Sobolewskiego.

lis Maciek uratowany z fermy futrzarskiej/ fot. Andrew Skowron

Śledztwo na fermie norek Wojciecha Wójcika

We wtorek 8 września zostało udostępnione nagranie z jednej z ferm futrzarskich należących do Wojciecha Wójcika, znajdującej się w miejscowości Góreczki. Szacuje się, że jest to największa tego typu ferma na świecie pod względem liczby przetrzymywanych tam zwierząt – około pół miliona osobników. Śledztwo przeprowadził młody ukraiński aktywista Yevhen, związany z ruchem prozwierzęcym. Zatrudnił się do pracy na fermie na dwa miesiące i w tym czasie dokumentował okrutne warunki, w jakich przetrzymywane są zwierzęta. Norki miały liczne, głębokie rany od ugryzień, te w okolicach głowy i karku często były otwarte. Zwierzęta ze względu na stres, jaki przeżywały, atakowały się nawzajem, nawet będąc w osobnych klatkach, ponieważ miejsca te nie były odpowiednio zabezpieczone i odseparowane. Wiele z przypadków wzajemnej agresji kończyło się aktami kanibalizmu. Oprócz wcześniej wspomnianych ran aktywista udokumentował również wielokrotne infekcje oczu, zatrucia, norki miotające się w konwulsjach, sparaliżowane oraz apatyczne. Reportaż ze śledztwa nakręcił Janusz Schwertner, dziennikarz Onetu. Więcej o śledztwie możecie przeczytać na naszym blogu tutaj.

Oświadczenie byłego prezesa British Fur Trade Association (BFTA)

Mike Moser, czyli były CEO brytyjskiego Stowarzyszenia Handlu Futrami mówi, że nie ma usprawiedliwienia dla hodowli zwierząt na futro. Jednocześnie dodaje, iż należy doprowadzić do zamknięcia ferm futerkowych. BFTA jest organizacją zajmującą się produkcją futer naturalnych. Na swojej stronie koloryzują warunki, w jakich przetrzymywane są zwierzęta i pod przykrywką „walki z mitami” na temat produkcji futer oraz dobrostanu zwierząt tworzą swoje własne. Moser był związany z branżą futrzarską łącznie 10 lat. Swoimi działaniami podtrzymywał jej funkcjonowanie, a także ją promował. 64-letni Mike Moser zdecydował się dołączyć do Fur Free Britain, czyli kampanii na rzecz zakazu sprzedaży futer w Wielkiej Brytanii. Warto dodać, że od 20 lat w Anglii obowiązuje zakaz hodowli zwierząt na futro. Były CEO mówi, że głównym powodem zmiany jego poglądów było obejrzenie nagrania z jednej z azjatyckich ferm futrzarskich, na którym widać okrutne warunki, w jakich przetrzymywane są zwierzęta. Podobno materiał ten doprowadził go do łez. Cały wpis możecie przeczytać tutaj.

Zasięg i zainteresowanie w mediach

Okazuje się, że od wtorku 8 września, kiedy zostało udostępnione publicznie nagranie ze śledztwa z fermy futrzarskiej w Góreczkach oraz projekt ustawy „Piątka dla zwierząt”, do wczorajszego dnia (11 września) zasięg informacji przerósł najśmielsze oczekiwania. Przez media tradycyjne, czyli m.in. portale, prasę, TV i radio, wiadomości dotarły do niemalże 19.000.000 osób (tak, 19 milionów)! W temacie naszego śledztwa pojawiło się 45 emisji w telewizji, 37 w radiu , 8 w prasie i 190 artykułów na portalach. Jak widać, zainteresowanie losem zwierząt rośnie!

ferma w Góreczkach

Czas na zakaz!

Na podstawie zainteresowania mediów i społeczeństwa oraz szybkości, z jaką rozgrywają się ostatnie wydarzenia związane z hodowlą zwierząt futerkowych na świecie, możemy mieć nadzieję, że czas tej branży jest policzony. Los zwierząt przestaje być obojętny politykom, a także osobom związanym w przeszłości z branżą futrzarską, o czym między innymi mogliście przeczytać w tym tekście.

Categories
Cena futra prawo śledztwa

Czy wyniki kontroli Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej są wiarygodne?

We wtorek, 8 września br., wspólnie z Onetem opublikowaliśmy wyniki śledztwa na fermie norek w Góreczkach. Reportaż przygotowany przez dziennikarza śledczego Janusza Schwertnera wstrząsnął opinią publiczną. Tego samego dnia partia rządząca ogłosiła program “Piątka dla zwierząt”, który stanowi zapowiedź wprowadzenia w Polsce zakazu hodowli zwierząt na futro. To wyraźnie nie spodobało się hodowcom, którzy z zabijania zwierząt na futro uczynili sobie stałe źródło dochodów.

Kontrola fermy w Góreczkach

„Świat Rolnika” opublikował dzisiaj wyniki kontroli przeprowadzonej przez Powiatowego Lekarza Weterynarii w Krotoszynie. Zgodnie z załączonymi zdjęciami, kontrola została przeprowadzona w dniu 8 września, czyli dokładnie tego dnia, w którym Onet opublikował wyniki śledztwa na fermie w Góreczkach. Jak wskazuje portal, raport z kontroli nie potwierdził żadnego ze zdarzeń, które zarejestrował ukrytą kamerą nasz aktywista Żenia. Sam dokument to standardowy formularz, na którym pracownik przeprowadzający kontrolę po kolei odhacza kolejne punkty, potwierdzając przy tym, że zwierzęta są karmione, podawane jest im woda, itp. Brak jest przy tym dokumentacji zdjęciowej czy filmowej.

Rany po pogryzieniach (Góreczki, czerwiec 2020)

Czy kontrola została przeprowadzona w sposób rzetelny? 

Powyższe budzi wiele wątpliwości co do prawidłowości i rzetelności kontroli przeprowadzonej na fermie w Góreczkach przez Powiatową Inspekcję Weterynaryjną. Należy zadać sobie pytanie, czy ferma o tak dużych rozmiarach, mogła zostać skontrolowana w tak krótkim czasie? Na fermie znajduje się aż 0,5 mln zwierząt. Z naszych roboczo wykonanych obliczeń wynika też, że samo przejście przez nią wiąże się z pokonaniem ok. 40 km! 

Zdziwienie budzi zatem fakt, że sama kontrola przeprowadzona została jedynie na jej małym fragmencie (formalnie obszar ten podzielony jest na liczne, sąsiadujące ze sobą podmioty), który ponadto nie jest tożsamy z miejscem, w którym Żenia wykonywał większość swoich obowiązków. 

Ferma w Góreczkach to ogromny obszar, którego przejście wiąże się z pokonaniem ponad 40 km!

Pozostaje też pytanie, czy kontrola wykonana w tak szybkim czasie w wyniku publikacji śledztwa może być wiarygodna? Czy lakoniczny raport jest w stanie podważyć dwumiesięczne, dokładnie udokumentowane śledztwo aktywisty? Czy możliwe jest, że osoba przeprowadzająca kontrolę nie dostrzegła chorych zwierząt? 

Najwyższa Izba Kontroli podważa działanie PIW w Krotoszynie

Co istotne, sposób działania Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej w Krotoszynie (a więc tej samej, która jest autorem raportu) był przedmiotem badania przez Najwyższą Izbę Kontroli w 2010 r. Już wtedy NIK wskazała na liczne nieprawidłowości w zakresie kontrolowania przez nią ferm futerkowych, np.: 

  1. Ustalenia kontroli NIK wykazały nierzetelność przedstawionych w dokumentach danych (dotyczyło to 26 protokołów kontroli spośród 33).
  2. Czas poświęcony na kontrole nie był wystarczający do rzetelnego zbadania ferm.
  3. Brak udokumentowania kontroli stanu zdrowia zwierząt przebywających na fermie.

Najwyższa Izba Kontroli wskazała również na mechanizmy korupcjogenne w sprawowaniu przez Inspekcję Weterynaryjną w Krotoszynie nadzoru nad fermami zwierząt futerkowych w latach 2009 – 2010, które wywiodła z “wykorzystywania do czynności służbowych środków transportu podmiotów kontrolowanych, dowolność w podejmowaniu, realizowaniu i dokumentowaniu czynności kontrolnych oraz w rozliczaniu czasu pracy w ramach delegacji służbowych, a także lekceważenie sprawozdawczości”. 

materiały nagrane ukrytą kamerą przez aktywistę

Hodowcy zrobią wszystko, by nie dopuścić do zakazu

Nie budzi naszego zdziwienia fakt, że zarówno hodowcy, jak i osoby z nimi współpracujące, próbują podważać wyniki naszego śledztwa. Do tej pory jednak nigdy im się to nie udało. Naszą wiarygodność wykazaliśmy bowiem w toku procesów sądowych. Szokujące nagrania, które ujrzały światło dzienne obnażyły jednak coś, co powtarzaliśmy od lat – system hodowli zwierząt futerkowych to okrucieństwo wobec zwierząt. Potwierdza to także Mike Moser, były CEO brytyjskiego Stowarzyszenia Handlu Futrami, który opowiada się stanowczo za likwidacją ferm futerkowych.

Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury 

To, co Żenia udokumentował podczas swojego pobytu na fermie należącej do Wójcików, nie powinno mieć w ogóle miejsca. Dlatego zdecydowaliśmy się na złożenie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Liczymy na to, że osoby odpowiedzialne za okrucieństwo, które miało miejsce w Góreczkach, poniosą konsekwencje. 

Categories
aktywizm Cena futra śledztwa

Aktywista opowiada o śledztwie na fermie norek w Góreczkach

Oglądając materiały ze śledztwa w Góreczkach, publikowane przez polskie media i moich przyjaciół z Otwartych Klatek, cieszę się, że dla mnie ten koszmar już się skończył. Ale cierpienie zwierząt na fermach futrzarskich trwa nadal, dlatego mam nadzieję, że to, co ujawniliśmy, otworzy ludziom oczy. A przede wszystkim, że politycy, którzy dziś mówią o zakazie, dotrzymają słowa. Życzę nam tego z całego serca.


Pamiętam, że kilka dni przed końcem kwarantanny, na którą trafiłem po przyjeździe na fermę w Góreczkach, pojawiły się głosy, że będę pracował w systemie zamkniętym. Miałem nie opuszczać fermy. Ogarnęła mnie panika. Na Ukrainie już funkcjonowały bardzo duże restrykcje, jeśli chodzi o możliwość wychodzenia z domu. Tu miałem być uwięziony z obcymi ludźmi i ze zwierzętami, które od dnia narodzin były skazane na śmierć. Na szczęście tak się nie stało. Mogłem opuszczać fermę, ale przez te dwa miesiące i tak czułem jakbym był w więzieniu. To była inna, jakby odrealniona rzeczywistość.

Nocami norki są bardzo aktywne. W czerwcu chyba najbardziej, bo wtedy widziałem najwięcej poranionych zwierząt. Kiedy szedłem spać, słyszałem pisk tysięcy norek. Nie milkły nawet na chwilę. Były bardzo młode. Być może nie wiedziały jeszcze, że nigdy nie opuszczą tych klatek. Te dźwięki towarzyszyły mi każdej nocy.

Nocny hałas trochę łagodziły stopery. Bez nich właściwie nie można by było spać. Do odoru jakoś się przyzwyczaiłem, choć dopiero dziś zdałem sobie sprawę, że bóle głowy i migreny nie były tylko wynikiem stresu. Przez pierwszy tydzień brało mnie na wymioty. Nie wiem jak z sąsiedztwem takiej fermy radzą sobie mieszkańcy. Może człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego?

Jadąc do Polski nie wiedziałem co zobaczę na miejscu. Przed przyjazdem oglądałem trochę nagrań śledczych z takich miejsc. Widziałem nawet wideo z fermy Wojciecha Wójcika zrobione przez Otwarte Klatki wiele lat temu. Ale na to nie da się przygotować. Żaden obraz, nawet moje nagrania, nie oddadzą w pełni tego, jak te zwierzęta cierpią miesiącami zamknięte w drucianych klatkach.

Przed przyjazdem do Góreczek zdecydowałem, że aby nie wzbudzać podejrzeń, powinienem zacząć jeść mięso. To było sprzeczne z moimi poglądami, ale konieczne dla bezpieczeństwa. Ze strony hodowców były już przypadki nękania aktywistów. Trudno było przewidzieć jak by się zachowali, gdyby wyszło na jaw, że filmuję warunki hodowli dla organizacji prozwierzęcej. Zresztą inni pracownicy i tak szybko wyczuli moją słabość. Tu nikt nie przejmował się zwierzętami. Mnie trudno to było ukryć. Nie wiem, może inni zobojętnieli przez lata. Wielu z nich wraca do Góreczek co sezon. 

Pamiętam, że któregoś dnia podczas przerwy w pracy zaproponowałem pracownikom grę w “co byś wolał”. Za każdym razem zadawałem podobne pytanie – czy w kolejnym życiu wolałbyś być norką czy kotem, norką czy świnią, norką czy krową? Nikt nie chciał być norką. Nie chodziło o charakter tych zwierząt. Norki nie są wredne. Chodziło o warunki ich życia. Wszyscy tu wiedzieliśmy najlepiej jak cierpią te zwierzęta. Większość po prostu starała się o tym nie myśleć. 

Ludzie nie myśleli o zwierzętach, ale nie kwestionowali też warunków swojej pracy. Polacy pracujący na fermie kończyli swoje obowiązki nawet o 15:00. Rzadko zostawali dłużej. Potem szli do domów. Ale większość osób, z którymi pracowałem w Góreczkach, to byli Ukraińcy. My codziennie kończyliśmy pracę o 19:00. Pracowaliśmy też w soboty i niedziele. Wszyscy za podobne, głodowe stawki. Czemu inni tu wracali? Wielu chce tu sprowadzić swoje rodziny. Wiedzą, że wybuch wojny na Ukrainie to kwestia czasu. Odkładają pieniądze. Gdyby lepiej znali język, pewnie znaleźliby lepszą pracę. A tak, skazani są na biura pośrednictwa. Co rok trafiają tu, bo to przetarta ścieżka. A hodowca cynicznie to wykorzystuje. Jesteśmy tanią siłą roboczą.  

Będąc w środku tego wszystkiego akceptujesz wiele rzeczy. Wszechobecne cierpienie zwierząt, własne położenie, to jak działa ten system. Pamiętam jak pierwszy raz trafiłem do “szpitalika”. Jeden barak wydzielony na fermie dla najbardziej chorych i rannych zwierząt. Nigdy nie widziałem tu żadnego weterynarza. Kiedy codzienna rutyna na to pozwalała, zaglądał tu jakiś pracownik i posypywał rany proszkiem. Myślałem, że to chociaż jakiś antyseptyk. Dopiero potem dowiedziałem się, że kreda pastewna to po prostu suplement. Jak to miało im pomóc? Kiedy zwierzęta w “szpitaliku” umierały, pakowaliśmy je do plastikowych worków. Każdy kawałek skórki, nawet najbardziej poranionego zwierzęcia, można wykorzystać. Zrobią z niego potem obszycie do kaptura albo pompon do czapki. 

Kiedy zgłaszałem jakąś chorą norkę, która rzucała się w konwulsjach, toczyła pianę albo słabła, choć nie widziałem żadnych ran, przełożeni nie potrafili odpowiedzieć jaka może być przyczyna takiego stanu. Do kogo innego miałem z tym iść, skoro brygadzista nie miał o dobrostanie pojęcia, a weterynarza nie było? Do Wojtka [Wójcika – przyp. Otwarte Klatki]? W życiu nie miałem okazji zamienić z nim słowa. Krążyły o nim tylko historie. Sam prawie nie pojawiał się na fermie. 

Siedzę dziś w mieszkaniu z bliskimi. Daleko od tej fermy. Ale to miejsce zostawiło we mnie trwały ślad. Bliznę. Nigdy nie zapomnę norki, której ciało stygło mi w rękach. I tego uczucia niemocy. Że nie mogę nic zrobić, by w jednej chwili to wszystko zatrzymać. Mogłem tylko dokumentować tę potworną rzeczywistość, w którą z perspektywy czasu trudno mi uwierzyć. 

Wiem, że zwierzęta, które pozostawiłem na fermie, nie doczekają zakazu i łamie mi to serce, bo dla mnie to nie były zwierzęta hodowlane. Nie patrzyłem na nie jak hodowca – jak na produkt, surowiec. To dzikie zwierzęta, która strasznie cierpią w tych maleńkich klatkach. 

Mam nadzieję, że moja praca przyspieszy zakaz i fermy takie jak ta w Góreczkach, znikną raz na zawsze. Jeśli tak się stanie, będę szczęśliwy, że mogłem się do tego choć trochę przyczynić. Otwarte Klatki, na zawsze!

Yevhen

Categories
Cena futra

Były prezes British Fur Trade Association chce zakazu hodowli zwierząt na futro

Mike Moser, były CEO brytyjskiego Stowarzyszenia Handlu Futrami mówi, że nie ma usprawiedliwienia dla hodowli zwierząt na futro. Wspomina również, że należy doprowadzić do zamknięcia ferm futerkowych.

Czym jest British Fur Trade Association?

Mówiąc w wielkim skrócie – jest to organizacja zajmująca się produkcją futer naturalnych z takich zwierząt, jak m.in. lisy, szynszyle, gronostaje, szopy, a nawet rysie. Na swojej stronie stowarzyszenie to koloryzuje warunki, jakie panują na fermach futerkowych i pod przykrywką „walki z mitami” na temat produkcji futer oraz dobrostanu zwierząt tworzy swoje własne. W witrynie możemy znaleźć na przykład twierdzenie sugerujące, że futra zwierzęce to produkt ekologiczny i dlatego są chętniej wybierane przez konsumentów, niż futra sztuczne, co nie ma nic wspólnego z prawdą. Z tym mitem rozprawiliśmy się już na blogu. Można go przeczytać tutaj.

Mike Moser – kim jest?

Moser jest dobrze znany branży futrzarskiej, w której pracował łącznie ponad 10 lat. Najpierw udzielał się w International Fur Federation, a następnie został dyrektorem generalnym (CEO) British Fur Trade Association (BFTA). Tak długo jak angażował się w działania na rzecz rozwoju przemysłu futerkowego, starał się bronić i podtrzymywać teorie o opłacalności oraz etyce produkcji futer. Obecnie 64-letni Mike Moser zdecydował się dołączyć do Fur Free Britain, czyli kampanii zajmującej się wprowadzeniem zakazu sprzedaży futer w Wielkiej Brytanii, a w efekcie ograniczeniem działalności ferm futrzarskich na świecie. Warto podkreślić, że zakaz produkcji futer w tym kraju został wprowadzony już 20 lat temu.

Z czego wynika zmiana poglądów Mosera?

Jak się okazuje, Mike Moser obejrzał śledztwo przeprowadzone na jednej z azjatyckich ferm futrzarskich, które ujawniło Daily Mirror i Humane Society International/UK. Na nagraniu widać przerażające warunki przetrzymywania zwierząt, a także sceny na których zwierzęta są bite na śmierć i obdzierane ze skóry. Obejrzany przez Mosera materiał podobno doprowadził go do łez. Swoją decyzję skomentował w następujący sposób: Kiedy poproszono mnie o wsparcie kampanii Fur Free Britain, nie wahałem się. Jest moralnie niekonsekwentne zakazanie produkcji futra w tym kraju, ale zezwalanie na ich produkcję gdzie indziej, a następnie sprzedaż w Wielkiej Brytanii”. Były szef BFTA swój światopogląd zmienił w dość zaawansowanym wieku i podkreśla, że była to słuszna decyzja: „Mam teraz 64 lata. Na zmianę nigdy nie jest za późno. Jeśli ludzie chcą nazywać mnie hipokrytą, to w porządku. Ale kiedy zmieniają się fakty i nauka, wszyscy powinniśmy być gotowi na zmianę”. Ponoć na ogarniające Mosera wątpliwości co do przemysłu futerkowego i późniejszą decyzję miała wpływ debata w której uczestniczyła Claire Bass, dyrektorka Humane Society International/UK.

Kryzys branży futrzarskiej

Wczoraj został opublikowany materiał ze śledztwa na największej fermie norek w Polsce, należącej do Wojciecha Wójcika. Śledztwo przeprowadził aktywista z Ukrainy Yevhen, który zatrudnił się na dwa miesiące jako pracownik fermy, aby udokumentować prawdziwe warunki panujące na fermie. Okrutne traktowanie zwierząt i bestialstwo zaskoczyło nawet niektórych z nas. Materiał wywołał ogromne poruszenie, dające nadzieję na pozytywne zmiany w zakresie hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, podczas konferencji prasowej mówił o przygotowanym projekcie nowelizacji ustawy, który dotyczy poprawienia dobrostanu zwierząt – w tym zakazującego hodowli zwierząt na futra. Niedługo później dowiedzieliśmy się o decyzji wcześniej wspomnianego Mike’a Mosera. To pokazuje jasno, że czas przemy łu futrzarskiego w Polsce i na świecie jest policzony.

Źródło:
https://www.mirror.co.uk/news/uk-news/ex-boss-british-fur-trade-22650898.amp?1=&__twitter_impression=true

Categories
Cena futra darowizny Jak pomóc?

Czas na zakaz hodowli zwierząt futerkowych! Wesprzyj naszą zbiórkę!

Wczoraj opublikowaliśmy wyniki śledztwa, które przeprowadziliśmy na największej fermie norek w Polsce. Zobaczyliśmy zwierzęta, które były w bardzo złym stanie, poranione oraz chore. Musimy wprowadzić zakaz hodowli zwierząt futerkowych – teraz!

Jak żyje norka w klatce?

Śledztwo prowadziliśmy przez dwa miesiące na fermie norek w Góreczkach, której właścicielem jest Wojciech Wójcik. Aktywista Yevhen zdecydował się porzucić swoje dotychczasowe życie, aby ujawnić szokujące warunki na fermach norek.

Norki na fermach często dokonują aktów kanibalizmu i cierpią na zaburzenia zachowania.

To, co zobaczyliśmy na nagraniach powoduje u nas falę grozy. Takie warunki na fermach nie są rzadkością. Zamknięcie zwierząt, które z natury są bardzo terytorialne i prowadzą samotniczy tryb życia, w ciasnych, zatłoczonych klatkach powoduje szereg zmian chorobowych oraz zaburzeń zachowania. System hodowli norek nie pozwala im na swobodne poruszanie się, zażywanie kąpieli czy odpoczynek. 

Ciągły ścisk, stres, choroby i niepokój – tak wygląda rzeczywistość na fermach norek.

Śledztwo na fermie norek w Góreczkach.

Jak pomagamy zwierzętom futerkowym?

Od początku naszych działań jako Stowarzyszenie Otwarte Klatki pragniemy zakończyć okrutne praktyki hodowców zwierząt futerkowych. Nieprzerwanie działamy na wielu frontach, aby wznowić prace nad nowelizacją Ustawy o Ochronie Zwierząt i nie pozwolić, aby zapomniano o cierpieniu zwierząt. 

Rozmawiamy z ludźmi i pokazujemy prawdę o hodowlach futerkowych.

Prowadzimy głośne kampanie informacyjne w całej Polsce aby uświadomić ludzi o tym, co dzieje się za płotami ferm. Organizujemy happeningi, protesty oraz tworzymy i publikujemy raporty o tym, jak wyglądają realia hodowli zwierząt na futra. W listopadzie 2019 roku we współpracy z Mają Ostaszewską, Magdaleną Różdżką oraz Tamarą Gonzalez Perea postawiliśmy billboardy antyfutrzarskie przedstawiające kulisy tego okrutnego przemysłu.

Maja Ostaszewska sprzeciwia się hodowli zwierząt futerkowych.

Rozmawiamy z politykami na temat wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. Nieustannie zachęcamy społeczność do wspierania polityków, którym bliski jest los zwierząt. Zbieramy podpisy pod petycją, organizujemy konferencje oraz demonstracje antyfutrzarskie.

Demonstracja w 2016 roku w Warszawie.

Przeprowadzamy śledztwa i interwencje na fermach zwierząt futerkowych, dzięki którym możemy ujawnić prawdę o przemyśle futrzarskim. Każda z naszych interwencji umacnia nas w przekonaniu, że ciasne klatki nie są miejscem dla zwierząt. W ciągu ostatniego roku przeprowadziliśmy interwencje na fermie w Goliszewie oraz w Karskach, z której odebraliśmy lisa Maćka.

Lis Maciek, którego uratowaliśmy z fermy w Karskach.

Nie boimy się stawać w sądzie przeciwko oprawcom zwierząt. Kilkukrotnie składaliśmy zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami. Hodowca norek, Rajmund Gąsiorek, próbował się bronić, twierdząc, że materiały pokazujące prawdę o cierpieniu zwierząt nie pochodzą z jego ferm. Jednak w sądzie dowiedliśmy prawdy – po ponad 4 latach udało nam się wygrać z największym hodowcą norek w Polsce.

Ponad 4 lata walczyliśmy w sądzie z Rajmundem Gąsiorkiem.

Nie zapominamy również o biznesie – sklepach odzieżowych, które nadal oferują odzież i dodatki zawierające elementy futer naturalnych. W ramach naszej kampanii Sklepy Wolne od Futer przekonujemy firmy odzieżowe do rezygnacji z futer i tym samym sprzeciwienia się okrutnej hodowli zwierząt futerkowych. W zeszłym roku przeprowadziliśmy ogólnopolską kampanię przeciwko firmie Deni Cler Milano, która nie chciała wycofywać futer z kolekcji. Po trwających 4 miesiące akcjach oraz próbach dialogu, firma ostatecznie zdecydowała się dołączyć do listy ponad 1100 Sklepów Wolnych od Futer.

Organizowaliśmy protesty pod sklepami Deni Cler Milano.

Możesz zmienić życie norek – pomóż nam w zbiórce!

Niestety sami nie damy rady walczyć z tak potężnym i wpływowym przeciwnikiem, jakim jest branża hodowców zwierząt futerkowych. Potrzebujemy funduszy na organizowanie demonstracji, śledztw oraz opłacanie kosztów sądowych. Jesteśmy organizacją non-profit, co oznacza, że utrzymujemy się wyłącznie z Waszych darowizn. Stworzyliśmy zbiórkę, ponieważ mocno wierzymy, że z Twoim poparciem uda nam się odesłać fermy zwierząt futerkowych do przeszłości. Każda, nawet najmniejsza pomoc i darowizna przybliża nas do zamknięcia wszystkich ferm futrzarskich w Polsce. Prosimy, pomóż nam walczyć o życie zwierząt! 

Wczoraj na konferencji prasowej z Prezesem Prawo i Sprawiedliwość, Jarosławem Kaczyńskim, Michał Moskal wydał oświadczenie o projekcie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Projekt zawiera m.in wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt na futro! Jest to krok, o który walczymy już bardzo długo, dlatego nie możemy pozwolić aby temat okrutnej hodowli zwierząt futerkowych ponownie trafił do szuflady.

Mobilizujemy wszystkie nasze siły, aby ocalić zwierzęta! Pomóż nam! Razem wprowadzimy zakaz hodowli zwierząt na futra!

Zbiórkę będziemy prowadzić przez cały miesiąc, dlatego będziemy również bardzo wdzięczni za Twoje wsparcie w dotarciu do jak największej ilości osób. Wspólnymi siłami możemy zmienić świat norek, lisów i innych zwierząt hodowanych na futro!

O tym, jak przebiegało śledztwo możesz przeczytać tutaj.